BranżeHandel i e-commerce
Asystent głosowy dla hurtowni, który przyjmie zamówienie, gdy handlowiec jest w trasie
Asystent głosowy (voicebot) dla hurtowni przyjmuje telefoniczne zamówienia od stałych klientów B2B, sprawdza stany magazynowe i mówi, którą trasą i kiedy przyjedzie towar. Zanim wyśle zamówienie do systemu, czyta je klientowi pozycja po pozycji, razem z jednostkami. Nie negocjuje cen, a o fakturach i należnościach rozmawia dopiero z osobą, którą zweryfikował.
Czemu stały klient hurtowni woli zadzwonić niż kliknąć
Hurtownia może mieć platformę B2B, a część stałych klientów i tak woli zadzwonić. Właścicielka sklepu spożywczego zamawia wieczorem, po zamknięciu, bo dopiero wtedy ma czas przejść się między półkami. Mechanik dzwoni do hurtowni motoryzacyjnej z telefonem przy uchu i klockami hamulcowymi w drugiej ręce.
Łączy ich jedno: wiedzą, czego chcą, i nie lubią czekać. Mówią skrótami („to co zawsze, tylko więcej cukru”), podają indeksy z pamięci i zakładają, że po drugiej stronie ktoś zna ich historię.
Zwykle zna ją handlowiec, który akurat jest w trasie.
Najwięcej telefonów jest w poniedziałek rano, w dzień przed ostatnią dostawą tygodnia, przed świętami w hurtowniach spożywczych i jesienią w instalacyjnych, kiedy rusza sezon grzewczy. A wieczorem telefonu w biurze nikt nie odbiera, więc zamówienie z 21:00 czeka do rana albo przepada.
Zamówienie przez telefon, pozycja po pozycji
Tak przebiega zamówienie telefoniczne, gdy zamiast handlowca odbiera agent:
- Agent rozpoznaje klienta po numerze telefonu i wita go nazwą firmy z kartoteki.
- Przyjmuje pozycje po nazwie albo indeksie i dopytuje o jednostkę: sztuki, zgrzewki, kartony czy palety.
- Sprawdza stan każdej pozycji, a przy braku proponuje zamiennik, ale nie wstawia go bez zgody.
- Na hasło „to co ostatnio” czyta poprzednie zamówienie i pyta, co zmienić.
- Na koniec powtarza całość z ilościami i podaje dzień dostawy wynikający z trasy.
- Zapisuje zamówienie w systemie i wysyła potwierdzenie SMS-em albo mailem.
Najwięcej pomyłek bierze się z jednostek. Klient mówi „dwa mleka”, myśli o dwóch zgrzewkach, a system zapisałby dwie sztuki. Dlatego agent zawsze czyta całe zamówienie na koniec, nawet gdy klient się spieszy. Drugi kłopot to wymowa: ilości, indeksy i kwoty voicebot musi wypowiedzieć tak, żeby klient zrozumiał je bez zgadywania, a tym zajmuje się normalizacja tekstu.
Stała klientka zamawia „to co ostatnio”, tylko więcej cukru
Dzień dobry, hurtownia Pod Wiatrakiem, mówi asystent AI. Czy rozmawiam ze sklepem Pod Kasztanem?
Tak, tu Barbara. Chcę zamówić na czwartek.
Dobrze. Powtarzamy poprzednie zamówienie czy dyktuje Pani od nowa?
To co ostatnio, tylko cukru dwa razy więcej.
Ostatnio było osiem pozycji, w tym dwa worki cukru po 10 kilogramów. Zamawiam cztery worki, czyli 40 kilogramów?
Tak. I olej rzepakowy, dwa.
Dwie butelki czy dwa kartony po 12 butelek?
Kartony, dwa kartony.
Zapisane. Mąki pszennej typu 450 nie ma na stanie do poniedziałku. Mogę dać mąkę typu 500 z tego samego młyna albo pominąć tę pozycję.
Niech pan pominie, poczekam.
Dobrze. Powtarzam: poprzednie zamówienie bez mąki, cukier cztery worki, olej dwa kartony po 12 butelek, razem osiem pozycji na czwartkową trasę. Pełną listę wyślę SMS-em.
Przy cukrze i oleju padło pytanie o ilość, a mąki agent nie podmienił na własną rękę. Klient, który dostał towar, którego nie zamawiał, dzwoni drugi raz, tym razem zły. Zwróć też uwagę na pierwsze zdanie: stała klientka i tak słyszy, że rozmawia z AI. To najprostszy sposób, żeby spełnić art. 50 AI Act, obowiązujący od 2 sierpnia 2026 r.
Stany magazynowe i ceny z cennika klienta
Voicebot podaje stan z systemu magazynowego, tylko że w hurtowni sam stan to za mało. Klient pyta, czy towar będzie na czwartek, więc liczy się też to, co zarezerwowały inne zamówienia i co przyjedzie z najbliższą dostawą od producenta. Jeśli program to rozróżnia, agent powie „dla Pani zostaje dwanaście sztuk”. Jeśli nie, musi mówić ostrożniej.
Z cenami jest prościej. Stały klient ma zwykle swoją grupę cenową albo rabaty, więc agent czyta cenę z jego cennika i na tym koniec. Prośba o lepszą cenę przy większej ilości trafia do handlowca jako notatka z nazwą klienta, towarem i ilością.
To zdrowy podział ról: agent zbiera zamówienia, a handlowiec ma czas na rozmowy, w których da się coś ugrać.
Faktury, należności i limit kupiecki
Druga fala telefonów dotyczy dokumentów. Czy przyszła faktura, jaki ma numer, kiedy mija termin płatności, czy księgowość widzi wpłatę. Jeśli hurtownia wystawia faktury w KSeF, klienci pytają też o numer KSeF albo o to, czemu faktury nie ma w mailu. Agent odczyta te dane z systemu, ale tylko osobie, którą zweryfikował, bo numer telefonu łatwo podrobić, a rozsądna identyfikacja rozmówcy wymaga czegoś więcej niż samego numeru.
Inaczej wygląda limit kupiecki. Gdy zamówienie go przekracza albo klient ma przeterminowane faktury, agent nie odmawia i nie recytuje polityki firmy. Przyjmuje zamówienie jako wstrzymane i przekazuje je do działu rozliczeń, który oddzwania.
Telefon z przypomnieniem o terminie płatności to już inny scenariusz, bo dzwoni sam agent. W B2B ton ma być spokojny, bo po drugiej stronie jest klient, który w przyszłym tygodniu znowu ma u ciebie kupić.
Trasy dostaw i godzina graniczna
W hurtowni dostawa rzadko jest „jutro”. Jest „w czwartek, bo w czwartki auto jedzie na Biłgoraj”. Agent musi znać plan tras, dni dostaw dla każdego klienta i godzinę graniczną, do której zamówienie łapie się na najbliższy kurs. Pytanie „gdzie jest kierowca” to osobna historia. Jeśli auta mają GPS albo kierowcy odhaczają punkty w aplikacji, voicebot poda przybliżoną godzinę. Jeśli nie, powie, że auto jest dziś w trasie, i przekaże pytanie dyspozytorowi. Zgadywanie kończy się tym, że klientka czeka na zapleczu, a auto przyjeżdża dwie godziny później.
Dane i integracje, bez których się nie zacznie
Zamówienia przez telefon mają sens tylko wtedy, gdy agent widzi program handlowo-magazynowy. Potrzebuje kartoteki klientów z numerami telefonów, indeksów towarów razem z nazwami, jakich używają klienci, stanów, cenników i planu tras. Te zwyczajowe nazwy są ważniejsze, niż się wydaje: w systemie stoi „mąka pszenna typ 450 1 kg”, a klient mówi „tortowa”.
W popularnych w Polsce programach, takich jak Subiekt, Comarch ERP czy enova365, dostęp z zewnątrz wygląda różnie: bywa API, bywa dodatkowy moduł albo pośrednik do dokupienia. Zapytaj o to dostawcę programu na samym początku, bo od tej odpowiedzi zależy harmonogram całego projektu.
Weźmy hurtownię, która przyjmuje 80 zamówień telefonicznych dziennie, każde po 4 minuty (liczby są wymyślone). To ponad 5 godzin rozmów, które dziś dzielą między siebie dwie osoby z biura. Projekt z integracją z ERP to w Infinity Tech zwykle od miesiąca do trzech, a nie dwa tygodnie. Co wchodzi w jego cenę, rozpisuje poradnik ile kosztuje asystent głosowy.
Najczęstsze pytania
Czy voicebot może przyjmować zamówienia w hurtowni?
Tak, jeśli ma dostęp do kartoteki klientów, indeksów towarów i stanów w programie magazynowym. Przyjmuje pozycje, dopytuje o jednostki, czyta całe zamówienie na koniec i zapisuje je w systemie, a klient dostaje potwierdzenie SMS-em.
Czy asystent głosowy poradzi sobie z indeksami i nazwami towarów?
Z indeksami czytanymi cyfra po cyfrze zwykle radzi sobie dobrze. Trudniejsze są nazwy, które klienci skracają po swojemu, dlatego przed startem przygotowuje się słownik takich nazw i sprawdza go w testach na prawdziwych nagraniach.
Czy voicebot może informować klienta hurtowni o zaległych fakturach?
Może, ale dopiero po weryfikacji rozmówcy, bo informacja o należnościach nie powinna trafić do przypadkowej osoby. Rozmowę o odroczeniu płatności albo odblokowaniu limitu kupieckiego agent przekazuje do działu rozliczeń.
Czy klienci hurtowni nie wolą rozmawiać z handlowcem?
Część woli i powinna mieć do niego drogę na jedno słowo. Agent przejmuje głównie proste zamówienia i pytania o stany, zwłaszcza wieczorem i wtedy, gdy handlowiec jest w trasie. Rozmowy o cenach i warunkach współpracy zostają u ludzi.
Posłuchaj, jak to brzmi w praktyce
Pięciu asystentów demo rozmawia po polsku w przeglądarce, bez instalowania czegokolwiek. Dane w rozmowach są przykładowe, ale sposób prowadzenia rozmowy jest taki sam jak w prawdziwym wdrożeniu.