TechnologiaDane i bezpieczeństwo
Hosting danych z voicebota, czyli gdzie fizycznie leżą nagrania i transkrypcje
Hosting danych z asystenta głosowego (voicebota) to odpowiedź na pytanie, na jakich serwerach i w jakim kraju leżą nagrania, transkrypcje i notatki z rozmów klientów. Dla większości polskich firm najbezpieczniejsza odpowiedź brzmi: w Polsce albo gdzieś indziej w Unii Europejskiej, bo wtedy obowiązuje to samo RODO co u ciebie. Dostawca rzadko trzyma jednak wszystko sam, więc oprócz kraju liczy się też lista podwykonawców, którym te dane pokazuje.
Dane nie mają jednego adresu
„Gdzie są nasze dane” brzmi jak pytanie z jedną odpowiedzią, a rozpada się na cztery: gdzie leży nagranie dźwięku, gdzie transkrypcja, przez czyje serwery idzie rozmowa w drodze do modelu językowego i dokąd trafia kopia zapasowa. Każda z tych odpowiedzi bywa inna.
Sam dostawca voicebota, z którym podpisujesz umowę, to zwykle dopiero pierwszy adres z tej listy. Zdarza się, że nagranie leży w Polsce, tekst rozmowy trafia do modelu językowego na serwerach w innym kraju, a kopia zapasowa jeszcze gdzie indziej. Przy usłudze złożonej z cudzych klocków taki układ nikogo nie dziwi.
Polska, Unia Europejska i reszta świata
Dla RODO nie każdy kraj jest taki sam. Serwer w Polsce albo gdziekolwiek w Unii Europejskiej działa pod tymi samymi przepisami, które obowiązują twoją firmę. Serwer poza Europejskim Obszarem Gospodarczym, do którego oprócz Unii należą Islandia, Liechtenstein i Norwegia, to już inna sytuacja i dodatkowe pytania, na które najlepiej odpowie prawnik znający konkretną umowę.
Infinity Tech deklaruje, że dane klientów trzyma na serwerach w Polsce i w Unii Europejskiej. Taką konkretną odpowiedź powinien dać każdy dostawca, z którym porównujesz oferty.
W umowie albo w regulaminie powinno być napisane, w którym kraju leżą dane produkcyjne, a w którym kopie zapasowe, bo to bywają dwa różne miejsca. Resztę wymagań RODO przy voicebocie zbiera lista kontrolna RODO.
Podwykonawcy: kto jeszcze widzi twoje dane
RODO każe mieć z dostawcą voicebota umowę powierzenia przetwarzania. Dostawca sam często korzysta z cudzych serwerów i cudzych narzędzi, więc łańcuch bywa dłuższy, niż wygląda w ofercie. Typowa lista podwykonawców obejmuje firmę hostingową, na której serwerach leżą nagrania, dostawcę modelu językowego, który przetwarza tekst rozmowy, i czasem osobną firmę od transkrypcji albo bramki SMS. Każde z tych ogniw ma własne zabezpieczenia danych, więc bezpieczeństwo nie kończy się na serwerach samego dostawcy.
Poproś o pełną listę podwykonawców i zapytaj, czy dostawca powiadomi cię, zanim doda albo zmieni któregoś z nich. Taką zasadę da się zapisać w umowie powierzenia, a odpowiedź „damy znać” bez zapisu jest tylko obietnicą.
Kopie zapasowe żyją dłużej niż nagranie w panelu
Dostawca kasuje nagranie z panelu na twoje żądanie, ale ten sam plik może jeszcze przez jakiś czas leżeć w backupie, czasem w innym centrum danych niż oryginał.
Zostawienie kopii na jakiś czas to w branży standard, pod warunkiem że backup też jest zaszyfrowany i też kasuje się automatycznie po ustalonym czasie. Okresy przechowywania samych nagrań to temat nagrywania i transkrypcji, ale kopie zapasowe liczą czas po swojemu.
Pytaj więc o miejsce kopii tak samo jak o miejsce danych bieżących: w jakim kraju leżą i po jakim czasie znikają.
Pięć pytań o adres danych
Te pytania da się wysłać jednym mailem, jeszcze przed spotkaniem z handlowcem.
- W którym kraju fizycznie leżą nagrania i transkrypcje naszych rozmów?
- Czy dane kiedykolwiek trafiają poza Unię Europejską, i na jakiej podstawie?
- Kim są podwykonawcy, którzy mają dostęp do naszych danych, i czy powiadomicie nas o zmianie któregoś z nich?
- Gdzie leżą kopie zapasowe i jak długo dane w nich zostają po skasowaniu oryginału?
- Czy możemy dostać tę listę na piśmie, jako część umowy, a nie tylko w rozmowie handlowej?
Odpowiedzi wpisz do umowy z dostawcą, zamiast zostawiać je w mailu sprzed pół roku.
Gdzie łatwo się pomylić przy ocenie hostingu
Nawet przy serwerach w Polsce zostaje reszta łańcucha: podwykonawcy, kopie zapasowe, treść umowy. Hosting to zresztą tylko jedno z kryteriów przy wyborze dostawcy.
Jedno pytanie o kraj nie zamyka sprawy. Firma może mieć polską siedzibę i polską stronę, a serwery albo model językowy wynajmować gdzie indziej, bo adres spółki nic nie mówi o tym, gdzie fizycznie leżą pliki. Do tego dochodzi deklaracja handlowca, której nie ma w dokumencie (po roku nikt nie udowodni, co padło w rozmowie), i umowa, w której o podwykonawcach oraz kopiach zapasowych nie ma ani słowa.
Najczęstsze pytania
Czy dane z voicebota muszą być przechowywane w Polsce?
RODO nie wymaga akurat Polski, ale serwer gdziekolwiek w Unii Europejskiej działa pod tymi samymi przepisami co twoja firma, co upraszcza sprawę. Transfer danych poza Europejski Obszar Gospodarczy jest możliwy na warunkach z rozdziału V RODO, które warto sprawdzić z prawnikiem przed podpisaniem umowy.
Co to są podwykonawcy dostawcy voicebota?
To firmy, z których usług korzysta twój dostawca: hosting, dostawca modelu językowego, czasem osobna bramka SMS. Każda z nich technicznie ma kontakt z twoimi danymi, dlatego dobra umowa wymienia je z nazwy.
Czy kopie zapasowe też trzeba brać pod uwagę przy hostingu danych?
Tak. Nagranie skasowane w panelu może jeszcze przez jakiś czas istnieć w backupie, czasem w innym centrum danych niż oryginał. Zapytaj dostawcę, gdzie leżą kopie zapasowe i po jakim czasie same się kasują.
Jak sprawdzić, gdzie dostawca voicebota trzyma dane?
Poproś o tę informację na piśmie, najlepiej jako część umowy, nie tylko jako odpowiedź handlowca podczas rozmowy sprzedażowej. Konkretny kraj serwerów i lista podwykonawców powinny się dać wskazać bez wahania.
Posłuchaj, jak to brzmi w praktyce
Pięciu asystentów demo rozmawia po polsku w przeglądarce, bez instalowania czegokolwiek. Dane w rozmowach są przykładowe, ale sposób prowadzenia rozmowy jest taki sam jak w prawdziwym wdrożeniu.